Od dziś w kinach. Historia powstania tego filmu jest niesamowita!

Od dziś w polskich kinach można oglądać jedną z najciekawszych premier tego roku, czyli „Backrooms. Bez wyjścia”. Dlaczego warto zainteresować się tym tematem? Powodów jest co najmniej kilka!
fot. Monolith Films, źródło: materiały prasowe
  • „Backrooms. Bez wyjścia” to psychologiczny horror, który od 19 czerwca można oglądać w polskich kinach.
  • Całość opiera się na uniwersum, które początkowo wykreowane zostało na forach internetowych.
  • W od kilku lat w sieci dostępna jest seria filmików przedstawiające uniwersum „Backrooms”. Materiały zyskały milionowe zasięgi i to ich twórca jest reżyserem pełnego metrażu.
  • Odwiedź stronę główną RMF FM.

Film „Backrooms. Bez wyjścia”

19 czerwca do polskich kin wszedł horror psychologiczny „Backrooms. Bez wyjścia”. Punktem wyjścia dla fabuły jest zjawisko określane jako „noclip”. To wywodzące się z gier wideo pojęcie, które oznacza tryb, gdy postać może przechodzić przez ściany, podłogi i inne ograniczenia fizyczne. W sieci kojarzone jest także jako swego rodzaju „wyjście poza zasady świata” i przekraczanie granic.

Główny bohater, Clark, niespodziewanie odkrywa w piwnicy swojego sklepu tajemnicze przejście, które prowadzi go do labiryntu korytarzy, które zdają się nie mieć końca. Mężczyzna postanawia podzielić się tą wiadomością ze swoją terapeutką – ta jednak nie bierze go „na serio” i podejrzewa, że to tylko omamy związane z pogarszającym się stanem psychicznym. Sytuacja zmienia się, gdy Clark przestaje przychodzić na umówione wizyty. Zaniepokojona dr Mary postanawia sprawdzić, co stało się z jej pacjentem – rozpoczyna śledztwo, podczas którego zaczynają dziać się coraz to dziwniejsze rzeczy. Kolejne wydarzenia zaczynają jeszcze mocniej wymykać się logice, a otaczający kobietę świat powoli przestaje działać według znanych dotychczas zasad. 

O co chodzi z uniwersum „Backrooms”?

Reżyserem produkcji jest zaledwie 20-letni Kane Parsons, znany też jako Kane Pixels. To jego debiutancki film pełnometrażowy, ale wcześniej zrobił już spore zamieszanie w sieci za sprawą filmików, które już przedstawiały świat zawarty w „Backrooms”. Internetowa seria zawiera ponad 20 odcinków i cały czas dostępna jest na youtubowym kanale twórcy, który subskrybują ponad 3 miliony użytkowników. 

Świat splątanych, żółtych korytarzy żył jednak przede wszystkim na forach internetowych. Tam powstały całe społeczności, których użytkownicy dzielili się nowymi historiami i poziomami, które istniały w „Backrooms”. Tak całe uniwersum rozwijało się i cały czas poszerzało. Kiedy 16-letni Kane zaczął tworzyć swoje wizualizacje, fandom przyjął je z entuzjazmem. 

Post on Instagram

Jak nakręcono „Backrooms”?

Ekipa filmu pracowała na gigantycznym planie zdjęciowym. Zbudowane labirynty były tak ogromne, że ludzie realnie czasami się w nich gubi. Całe dekoracje zajmowały ponad 30 000 stóp kwadratowych. Choć pojawiły się propozycje wykreowania tego w sztucznej inteligencji, Parsons uparł się, że wszystko ma powstać w fizycznej formie. W rozmowie z Interviev Magazine podkreślił, że jest przeciwnikiem wykorzystywania AI w branży kreatywnej. Reżyser najpierw przygotował model scenografii w programie Blender – filmowa konstrukcja to efekt kilku miesięcy pracy nad samym tym projektem.

- Nigdy nie skłaniałbym się ku generatywnej sztucznej inteligencji i osobiście jestem przeciwny jej wykorzystaniu w branży kreatywnej, poza automatyzacją prostych zadań. Zawsze twierdziłem, że chcę być jak najbardziej praktyczny i tak właśnie zrobiliśmy. Zdecydowana większość tego, co widzicie w filmie, to zbudowane scenografie. Za każdym razem, gdy postać fizycznie chodzi po podłodze, to prawdziwa podłoga. Za każdym razem, gdy fizycznie dotyka ściany, to prawdziwa ściana.

Post on Instagram
Czytaj dalej: